 |
|
| |
| |
| Autumn |
| |
He waits for her to understand
But she won't understand at all
She waits all night for him to call
But he won't call anymore
He waits to hear her say
"Forgive"
But she justs drops her pearl-black eyes
And prays to hear him say
"I love you"
But he tells no more lies
He waits for her to sympathize
But she won't sympathize at all
She waits all night to feel his kiss
But always wakes alone
He waits to hear her say
"Forget"
But she just hangs her head in pain
And prays to hear him say
"No more
I'll never leave again"
How did we get this far apart?
We used to be so close together
How did we get this far apart?
I thought this love would last for ever
He waits for her to understand
But she won't understand at all
She waits all night for him to call
But he won't call
He waits to hear her say
"Forgive"
But she just drops her pearl black eyes
And prays to hear him say
"I love you"
But he tells no more lies
How did we get this far apart?
We used to be so close together
How did we get this far apart?
I thought this love would last for ever
|
| |
| Changeling's Fruit 2009-10-04 |
| |
| skomentuj (1) |
| |
|
| |
| |
| The Bourgeoisie |
| |
"To be good is to be in harmony with one's self', her replied touching the thin stem of his glass with his pale, fine-pointed fingers. 'discord is to be forced to be in harmony with others. One's own life-that is the important thing.(...)
'But, surely, if one lives merely for one's self, Henry, one pays a terrible price for doing so?' suggested the painter.
'Yes, we are overcharged for everything nowadays. i should fancy that the real tragedy of the poor is that they can afford nothing but self-denial. Beautiful sins, like beautiful things, are the privilege of the rich'.(...)"
Ma Pan absolutna racje, Lordzie Henry. Mam absolutna racje.
|
| |
| Changeling's Fruit 2009-09-23 |
| |
| skomentuj (0) |
| |
|
| |
| |
| Pamietasz |
| |
| Chwytasz sie mocno swych mysli i wiesz kim jestes. Dumny, wyprostowany, smialo patrzacy w oczy. Nie myslisz o tym, co bylo, o tym co zostalo i o tym co bezpowrotnie przepadlo. Jest tylko teraz i tu, jest tylko chwila nastepna, jest tylko lepiej. A demony co siedza w srodku? Blyszczy oko, mieni sie czerwienia. Uschniete sa drzewa, wszystko pokryte jest lepka plesnia. Szepcza, ze nic nie warto, nic nie trzeba i wszystko w proch sie obroci. Zle w rekach siedzi, zle w brzuchu siedzi. Pamietasz jak chcelismy zmianic swiat, jak chcielismy zyc, jacy chcielismu byc? Plywac w rozkoszy i pieknie. Snobizm i inteligentne rozmowy. Cynamonowa kawa, kasztany w kieszeniach i ksiazki w glowach. Slowa byly wielkie, slowa szly calymi zdaniami i ukladaly sie w czyny wielkie, wszystko bylo dla nas i my bylismy dla siebie. Zamknieci,oddaleni,nieralni, pozadani. Ja z dlonia w twojej kieszeni odwaznie patrzylam w gwiazdy. Pokazywalam ci co widze a ty tlumaczyles mi co jest ukryte. Nie patrzylismy przed siebie tylko w gore i zawsze pachnialo jesiennymi liscmi i grzanym winem.
Powiedz, czy to wyblako? Zostal tylko mit w kraju dalekim kraju, jakies poplatane opowiesci, zazdrosc i oskarzenia. Przeszlosc zamknieta w zoltym notatniku i jeszcze ten matowy juz troche blask w oku. Czy tylko to?
|
| |
| Changeling's Fruit 2009-09-20 |
| |
| skomentuj (0) |
| |
|
| |
| |
| Monster-woman |
| |
Polska jest jak piosenka hip-hopowa. Szara, lysal, macha duzo lapskami i glosno przeklina o tym, jak to jest do dupy i zle bardzo. Wiecznie niezadowoleni ludzie, zaciete twarze. Gapia sie i ukladaj telenowele w swoich zakutych glowach. Nie ma dzieci-lesbijka, nie ma meza-pewno brzydka i okropa i nikt jej nie chce, domu nie buduje-nie ma kasy, na wakacje do Tunazji nie jezdzi-nie ma kasy. Telenowela gotowa i juz wszyscy zadowoleni. He, przeciez maja lepiej, nieprawdaz? M3 w bloku gierek/socjal ale podmalowany, w planach domek w Dolujach, fura jest, wakacje pod palma odznaczone, zareczyny byly, na wesele jakos sie uzbiera i bedzie wystawnie. Dziecie tez musza byc, bo przeciez ‘bez dzieci to nie zycie’. Moze dwa na poczatek bo przeciez jedynaki to chamy takie potem rosna. Wszystko pan bog dal i pobogoslawil a za reszte zaplacimy karta Master Card. Amen.
A ja wyrodna zdzira za nic sie przystosowac nie chce. Pale, pije, meza i dzieci nie planuje ale za to sie szlajam. Oj, lubie sie szlajac. Pare razy w tygodniu obiad w knajpie jakiejs egzotynej, obowiazkowo japonskie musi byc. Potem troche awangardy na Southbank a jak sie znudzi, to na Pre-rafaelitow do Royal Academy. Szlaja sie tez po sklepach wieczorami i kupuje pietnasta pare butow czy tez krem pod oczy za miliony bo lubie. Weekendowy lunching & shopping w Westfield to szlajanie sie od niechcenia. Szlajam sie po pubach i pije piwo na pinty a nie litry. Szlajam sie takze bo klubach ze stipizem i patrze jak piekne dziewczeta wyginaja nagie ciala. Szlajam sie tez intelektulnie razem z dretwym Kantem czy niemetafizycznym Wittgensteinem. Szlajam sie lingwistycznie, artystycznie, towarzysko i rozpustnie. Oj, szlajam sie niezmiernie i na kazdym poziomie! A potem przychodze do bialego domku, wrzucam babelkowa kulke do wanny, robie pachnacy chai i lezac w goracej wodzie napycham sie malinami. À rebours.
|
| |
| Changeling's Fruit 2009-09-06 |
| |
| skomentuj (3) |
| |
|
| |
| |
| Wracam, bardzo chce wrocic |
| |
| Jem pierogi w raczej obskurnym barze, boazeria na scianach, obdrapane stoliki, pogietny widelec. Za oknem widok na bloki, magazyny, dziwgi. Metropolis. Londyn ale zagubiony w czasie, zatopiony w ksiazkowym swiecie brudnych ulic, nocnych pijanstw i przepoconych ubran. Cieply, slodki plyn w zakurzonej szklace. Slonce tanczy na brudnych oknach, jest mi zdecydowanie cieplo w marynarce. Wszystko jest troche wyblakle, tylko dzwieki i zapachy wyraziste. Dzielimy sie ciastkiem, rozsypujemy cukier i ty idziesz umyc rece. Brzek naczyn w kuchni, rozmowy, odglosy miasta. Czasem chwila wydaje sie idealna, umyka czas a ja staje sie srodkiem. Wszystko koncentruje sie na mnie, wszytko plynie do mnie, wszystko wchlaniam. Czuje pulsujace miasto, zapach cieplego asfaltu, indyjskie przyprawy, stukot konskich kopyt. Staje sie wszystkim, wszystko staje sie mna i znikam.
Przychodzisz i wszystko wraca na swoje miejsce. Zastanawiam sie czemu tak sie dzieje, czy potrafilbys to zrozumiec? Pomiedzy nami jest cisza, sa slowa ale nie ma uczuc. Wiem, ze sa w nas, jest ich duzo. Ale nie ma ich miedzy nami, tylko gesty i banalne rozmowy o pracy czy obiedzie.
Jednak cos nas do siebie przyciaga, mnie chyba bardziej niz ciebie. Jakby ktos zrobil we mnie mala dziure i nagle wszystko wylewalo sie szybkim, rwacym strumieniem. Po wielu miesiacach ciszy, calkowitego odretwienie nagle przyszedl sztorm- jednak zycje, czuje i mysle. Sloncze jest cieple, deszcz jest mokry, ty pachniesz a jedzenie moze byc niesmaczne. Chce cos robic, chce ci tyle rzeczy powiedziec, pokazac ale jeszcze nie bardzo wiem jak. Ty mi nie pomagasz, milczysz albo krytykujesz. Nie mowisz mi o rzeczch waznych, tak wiem, sama cie tego nauczylam. Po prostu jestes obok a mnie dreczy pytanie dlaczego, czemu i co czujesz?
Ja juz wiem, dawno nie bylam tak pewna czego chce, pewna swoich uczuc. Jeszcze nie wszystko udalo mi sie ustalic i wydobyc jakis konsesus ale jednago jestem pewna.
Uspokajam sie jak jestes blisko, martwie sie gdy cie nie ma, lubie jak do mnie mowisz i jak trzymasz mnie za reke. Nasluchuje twojego oddechu gdy spisz, kupuje ci truskawki i nadal chce dla ciebie ladnie wygladac. Wyciagam reke, rozmawiam, dotykam, patrze. Chce zebys ze mna sie cieszyl, rozplywal w tej popoludniowej chwili w duszym samochodzie w drodze do domu. Czy widzisz, ze jest dobrze i ja znowu chce zeby bylo jeszcze lepiej? Chce byc z toba. Mow do mnie, opowiadaj mi o sobie, o swoich smutkach i marzeniach a wszystko bedzie dobrze. Bedziemy sie razem smiac, pogladac ptaki i karmic lisy. Zobacz, ze mnie tez pewno rzeczy fascynuja i nadal moge byc interesujaca i nie trzeba sie ciale klocic, krytykowac i nakazywac. Ja sie bardzo staram, pomalu i trudno ale widze, ze robie postepy.
tylko caly czas ten strach.... Cos tak cignie i wola i chce zebym znowu bylo zle, smutno i nijako. Cos ciagle kaze mi sie bac, wsadza leki do glowy, poci rece i boli glowa.Bylam, jestem chora. Teraz to wiem. Skaza, ciemna plama w oku. Nie krzycz prosze, tylko pomoz mi, zrozum.
|
| |
| Changeling's Fruit 2009-06-21 |
| |
| skomentuj (1) |
| |
|
| |
| |
| Mr Miller on Poles, very true... |
| |
[He] had all the bad traits of the Poles. He was vain, vitriolic, violent, generous in a false way, romantic as a broken-down hack, loyal as a fool and deeply treacherous to boot. Above all he was simply corroded with envy and jealousy.
There is one thing I like about the Poles – their language. Polish, when spoken by intelligent people, puts me in ecstasy. The sound of the language evokes strange images in which there is always a greensward of fine spiked grass in which hornets and snakes play a great part. I remember days long back when Stanley would invite me to visit his relatives; he used to make me carry a roll of music because he wanted to show me off to these rich relatives. I remember this atmosphere well because in the presence of these smooth-tongue, overly polite, pretentious and thoroughly false Poles I always felt miserably uncomfortable. But when they spoke to one another, sometimes in French, sometimes in Polish, I sat back and watched them fascinated. They made strange Polish grimaces, altogether unlike like our relatives, who were stupid barbarians at bottom. The Poles were like standing snakes fitted up with collars of hornets. I never knew what they were talking about but it always seemed to me as if they were politely assassinating someone. They were all fitted up with sabers and broadswords which they held in their teeth or brandished fiercely in a thundering charge. They never swerved from the path but rode roughshod over women and children, spiking them with long spikes beribboned with blood-red pennants. All this, of course, in the drawing room over a glass of strong tee, the men in butter-coloured gloves, the women dangling their silly lorgnettes. The women were always ravishingly beautiful, the blond houri type garnered centuries ago during the Crusades. They hissed their long polychromatic words through tiny, sensual mouths whose lips were soft as geraniums. These furious stories with adders and rose petals made an intoxicating sort of music, a steel-gibber which could also register anomalous sounds like sobs and falling jets of water.
Henry Miller, Sexus
|
| |
| Changeling's Fruit 2009-06-05 |
| |
| skomentuj (0) |
| |
|
| |
| |
| Polish mnie I am polisz |
| |
Po czym poznaje moich wspanialy rodakow? Przeczytalam wlasnie bardzo madry i bardzo uczony artykul na wyrafionwanym intelektualnie Onecie i tak jakos zebralo sie mysli w glowie. Chyba najbardziej po ksztalcie twarzy, szerokie kosci policzkowe jednak troche sa inne od pociaglych twarzy dziewczat z wyspy. Kolor skory tez robi swoje, jestesmy bardzo bardzo biali, baldzi nawet mozna powiedziec. Jesli do tego dodac bardzo dzwine dzinsy-kto inny w Londynie nosi dzinsy z naszywkami, brokatem, artystcznymi wytarciami, latkami i tak dalej-buty puma czy inne sportowe, ewnetualnie biale kozaki, balajaz i krotka kurtke to juz jestesmy w domu. I nie to, ze ciuchy nie markowe czy z polski bo nawet jak polak dorobiony i stac go na powiedzmy River Island (z jakiegos powodu ulubiony sklep moich ludzi!) to i tak ubierze sie tak samo jak ubral by sie w Polsce. Taki juz po prostu mamy gust.
Jest tez inny rodzaj dziewczat, takie typu oaza czy tez wariant wiecznej studentki. Zero makijazu, farby do wlosow, zeby nie mowic juz o kosmetyczce czy zadbanych paznokciach. Kolorowy szalik, szmaciana torba, sztruksy, sweter i kurtka parka. Nic wiecej powiedziec nie mozna bo typ ten charakteryzuje sie calkowita nieodroznialnoscia od tla. Bezblednie wtapia sie w fotel w metrze czy autobusie, zlewa sie z witryna sklepu czy polka z polskim jedzeniem w lokalny off licence. W niedzele rano przemyka pod moim domem spieszy by zaznac upojenia w polskim kosciele. Zawsze parami. Zadko parami mieszanymi.
Z rodzajem meskim pojawia sie wiekszy problem bo jesli o dziewczetach mozna mowic, ze sie nam nie podobaja czy ubranka maja brzydkie to jednak zawsze jest to kwestia gustu i nie mozna zarzucic im zbytnio ulubionych epitetow wystepujach w jakze przenikliwych komatarzach na wspomnianym juz wczesniej Onecie: puszczalska, brudaska, tandeciara, lachociag i inne przymiotniki czesto zaczerpniete od popularych czasownikow.
Rodzaj meski charakteryzuje sie tzw. bezprizornym ryjem, lysa glowa, workowatymi dzinsami, roznymi warjacjami bluzy dresowej i plecaka. Im wiek starszy tym czesciej widuje sie zanik lysej glowy na rzecz glowy ogolonej maszynka na dlugosc x. Pojawiaja sie takze wasy a zamiast bluzy sweter w typie polityka Kononowicza. Z pozaostalych wlasniwosci mozemy jeszcze mymienic czerwone rece od noszenia reklamowki z Lidla, opar wczorajszego piwa czy tez cwiartki, w bardziej zaawansowanych przypadkach polowki. Mysle ze bez zbytniej egalatcji mozemy nazwac rzecz po imieniu i nazwac meska czesc emigracji zarobkowej: niedomyta, niedoprana, niedopita a takze wulgarna, primitymna i czesto agresywna.
Musimy jednak nadmienic, ze osobniki plci obu sa mi czesto widywane, nawet niezmiernie czesto lecz ku radosci mojej nie sa mi znane i nie musze wchodzic w interakcje jakiegokolwiek rodzaju. Istnieje bowiem bardzo ciekawa grupa polakow nie udzielajacych sie na londynku, onecie, goncu polskim czy jakze kulturalnej coolturze. Ludzie ci przyjechali do kraju herbaty i pudingow nie w celu zadomowinie sie tutaj, kozystania z dobrodziejstw i realizowania siebie i swoich marzen. Dziwnym trafem tych ludzi na ulicy nie rozpozasz, nie spotkach w lidlu, w primarku, nalewajacych kawe czy sprzatajacych chodniki. Wtopili sie w dekadencki, stylowy tlum east endu , zabiegany, elegancki swiat city lub egzaltowany i troche snobistyczny west end. Nie twierdze tuataj, ze sa lepsi, bron cie palec boga pana! Tez mieli ciezko na poczatku, tez mi bylo zle i tez musili zalatwic soebi NIN czy zalozyc konto w banku. Nie twierdze, ze mieli szczescie bo tez musieli i nadal musza ciezko pracowac i maja mase problemow. Twierdze, ze sa otwarci i ciekawi swiata. Twierdze, ze sa wolni.
|
| |
| Changeling's Fruit 2009-01-28 |
| |
| skomentuj (4) |
| |
|
| |
|
|